SERDECZNIE WITAMY NA NASZEJ STRONIE INTERNETOWEJ.

Warto przeczytać, ciekawe strony

Szanująca się literatura musi domagać się przede wszystkim,
żeby ją brano na serio.
(Witold Gombrowicz, Dziennik t. 3, 219)

WARTO PRZECZYTAĆ:

  • UCZNIOWIE

Klasy I-III

 kuleczka.png [134x146]Seria książeczek o Panu Kuleczce i jego podopiecznych – Kaczce Katastrofie, Psu Pypciu i musze Bzyk-Bzyk autorstwa Wojciecha Widłaka.

Krótkie, barwnie ilustrowane opowiadania dla dzieci w każdym wieku. Pana Kuleczkę chciałby znać każdy. Zapewnia bezpieczeństwo i dyskretnie towarzyszy zabawie.
Jest tolerancyjny, ale uczy poszanowania reguł. Zawsze jednak można liczyć na jego wybaczający uśmiech.
Pan Kuleczka to idealny dorosły. Jego podopiecznymi są kaczka Katastrofa, pies Pypeć i mucha Bzyk-Bzyk. Każde z nich, choć bardzo się różnią, ma swoje miejsce w sercu Pana Kuleczki, który umie sobie poradzić z rozbrykaną Katastrofą, wymyślić interesującą zabawę dla spokojnego Pypcia i przyciągnąć uwagę rozlatanej Bzyk-Bzyk. Bo w domu Pana Kuleczki nigdy nie jest nudno. (www.MediaRodzina.com.pl) 

 Fragment z Pan Kuleczka (czyli małe wprowadzenie):

         Nowi lokatorzy zawsze budzą zainteresowanie. Więc kiedy do jednego
 z mieszkań w bloku przy ulicy Czereśniowej wprowadził się nowy lokator, sąsiedzi dużo o nim rozmawiali. A było o czym. Nowy lokator stale chodził w muszce i w dodatku chyba codziennie w innej. Był… hmm… dość okrągły. Nawet nazwisko miał okrągłe: Kuleczka. Jak miał na imię, nikt nie mógł zapamiętać, więc mówiono po prostu Pan Kuleczka. (…)
        Najwięcej w domu przy ulicy Czereśniowej rozmawiano o zwierzątkach. Bo Pan Kuleczka mieszkał ze zwierzętami. Z psem. Z kaczką. I z muchą. Pies nazywał się Pypeć, kaczka – Katastrofa, a mucha – Bzyk-Bzyk. Najpierw dziwiono się, że można tak dziwnie nazwać psa i kaczkę. Potem dziwiono się, że w ogóle można nazwać muchę. Jeszcze potem dziwiono się, bo się okazało, że pies i kaczka potrafią mówić. I wreszcie dziwiono się, że mucha Bzyk-Bzyk  nie potrafi, tylko zwyczajnie bzyczy. Ale w końcu przestano się dziwić, bo do klatki obok wprowadził się pewien aktor z telewizji i wszyscy zaczęli rozmawiać tylko o nim. Pan Kuleczka, Katastrofa i Pypeć, a nawet Bzyk-Bzyk bardzo się z tego ucieszyli. Wreszcie stali się zwyczajnymi sąsiadami!

 

Ewa Nowak
Środek kapusty

 „Julkakapusta.png [192x301], główna bohaterka Środka kapusty, to wcielenie diabelskiej psoty. Tego nie da się nauczyć, z tym trzeba przyjść na świat. Ugryźć do krwi najlepszą przyjaciółkę, by uratować jej honor? Proszę bardzo!”

 Potem ten dzień nie był taki fajny, bo tatuś kazał mi dokładnie opowiadać, co czuje ugryziony człowiek. A skąd ja mogłam wiedzieć, co dokładnie czuje ugryziony? Ja wiedziałam tylko, co czuje gryzący człowiek. A  tego tatuś nie chciał wcale słuchać. Chociaż bardzo ładnie mu opowiadałam i wcale nie zaczęłam zdania od więc. Więc nie wiem, o co mu chodziło.

 

 

Grzegorz Kasdepke
Dziwne przypadki bajkopisarza

kasdepke.png [169x169] Zbiór trzynastu niezwykłych, pełnych humoru, zaskakujących pointą, mądrych opowiadań nawiązujących do klasycznego gatunku bajek 

 Przez ostatnie lata napisałem wiele bajek dla dzieci, ale tylko w kilkunastu występuję osobiście. Bo też po co pisać o sobie, skoro wokół aż tyle się dzieje, prawda? Lecz bajkopisarzom, podobnie zresztą jak innym ludziom, przytrafiają się nieraz przedziwne historie - i szkoda by było ich nie zapisać.

 

 

Klasy IV-VI

Francesco D’Adamo
Iqbal

iqbal.png [129x208]Poruszająca prawdziwa historia życia dwunastoletniego chłopca z Pakistanu, którą czyta się z zapartym tchem, niejednokrotnie roniąc łzy wzruszenia.
Iqbal Masih - na całym świecie stał się symbolem walki przeciwko wyzyskiwaniu dzieci w niewolniczej pracy. Wychowany w bardzo ubogiej rodzinie chłopskiej, został oddany przez swojego ojca do niewolniczej pracy w zamian za 16 dolarów niezbędnych ojcu do spłacenia ciążącego na nim długu za leczenie śmiertelnie chorego drugiego syna. Iqbal pracował - tak jak miliony dzieci w najuboższych krajach świata - od świtu do nocy w nieludzkich warunkach w fabryce dywanów, przykuty łańcuchami do swojego krosna. Mając zaledwie 11 lat, znalazł siłę, by się zbuntować - uciekł z fabryki, uzyskał schronienie i pomoc w siedzibie Frontu Wyzwolenia Pracujących Dzieci, doprowadził do aresztowania swojego właściciela i kolejnych należących do mafii dywanowej w Pakistanie i w ten sposób przyczynił się do uwolnienia setek innych małych niewolników.

 

 

Kornelia Funke
Atramentowe serce

serce.png [128x193]Dwunastoletnia Meggie, córka niezwykle utalentowanego introligatora Mo Folcharta mieszka wraz ze swoim ojcem w wynajętym domu. Jej matka zniknęła w tajemniczych okolicznościach, gdy dziewczynka miała trzy latka. Ojca i córkę łączy ogromna miłość do książek. Meggie wciąż otrzymuje od niego piękne książki, lecz nie wie, dlaczego ojciec ich jej nie czyta. Pewnej nocy w domu zjawia się tajemniczy gość, który ojca Meggie nazywa Czarodziejskim Językiem. Od tego momentu zaczynają się kłopoty oraz seria wypadków jak z koszmarnego snu... Wkrótce Meggie poznaje wielką tajemnicę ojca.

 

 

 

 

Paweł Beręsewicz
Jak zakochałem Kaśkę Kwiatek

kwiatek.png [145x205]Wszystko zaczęło się pewnego wrześniowego poranka w szkole, w której po jak zwykle za krótkich wakacjach zaczynałem właśnie kolejny rok męczarni. (...) Siedzieliśmy w klasie pod czujnym okiem Adama Mickiewicza i Shreka, którzy patrzyli na nas z portretów na ścianie, przy czym Adam Mickiewicz był o wiele mniej zielony i o wiele bardziej znudzony. Kończyliśmy właśnie rozmowy z przerwy, kiedy otworzyły się drzwi i...

Kiedy Jacek Karaś dostrzega u siebie pierwsze objawy zakochania, jest na to przygotowany – prędzej czy później to się musiało stać. Ponieważ jego wybranka nie wygląda na razie na szczególnie zakochaną, Jacek postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i sam ją zakochać. Czy misternie ułożony plan zakochania Kaśki Kwiatek, inteligentnej dziewczyny z zasadami, powiedzie się? Zabawna opowieść, nie tylko o pierwszej szkolnej miłości...

 

 

 

Rafał Kosik
Felix, Net i Nika 

felix.png [81x121]Felix, Net i Nika – cykl książek science fiction dla dzieci i młodzieży, autorstwa Rafała Kosika. Opowiada o przygodach trójki przyjaciół – Felixa Polona, Neta Bieleckiego oraz Niki Mickiewicz – chodzących do warszawskiego gimnazjum im. profesora Stefana Kuszmińskiego                                               
Kolejne tomy powiesci: 

 

 

 

  • DLA NAUCZYCIELI

Hans-Peter Nolting
Jak zachować porządek w klasie

Problemy z dyscypliną na lekcjach to chleb powszedni nauczycieli, pedagogów i osób pracujących z grupami. Potęgują je nierozstrzygnięte konflikty w klasie, obciążenie, poczucie muru między prowadzącym zajęcia a dziećmi, a często także agresja z ich strony. Autor podaje praktyczne sposoby opanowania grupy, uczy, jak urozmaicić zajęcia, by nie dochodziło do problemów z porządkiem, i dowodzi, że praca w klasie z trzydziestoma nawet uczniami może być satysfakcjonująca.

 

 Robert MacKenzi
Kiedy pozwolić, kiedy zabronić w klasie

Książka Roberta MacKenziego prezentuje narzędzia oraz informacje niezbędne do rozpoczęcia nowych relacji nauczyciela z uczniem opartych na obustronnym zaufaniu. Autor odkrywa przed Czytelnikiem wiele przeszkód stojących na drodze do efektywnego nauczania i uczenia się. Jednocześnie Autor uczy jak zapobiegać testowaniu granic, agresywnym próbom sił oraz jak nie dać się złapać uczniowi na przynętę w postaci pogardliwych min lub złośliwych komentarzy.

 

  •  DLA RODZICÓW

Adele Faber
Elaine Mazlish
Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły.

W książce tej w sposób niezwykle osobisty, pełen życzliwości i prostoty Autorki dzielą się swoim własnym doświadczeniem oraz głęboką wiedzą na temat dylematów rodzicielskich i dziecięcych uczuć, sposobów nawiązywania współpracy, skuteczności i nieskuteczności pochwał oraz kar. Ujawniając przyczyny porażek wychowawczych i wskazując sposoby ich uniknięcia-uczą rodzicielstwa dojrzałego i satysfakcjonującego.

Jak mówić, żeby dzieci się uczyły

Książka ta pokazuje niezwykle skuteczną technikę dialogu z dziećmi (radzi, co mówić i kiedy to mówić) w domu i szkole. Buduje most nad przepaścią między rodzicami i nauczycielami a dziećmi, które dzięki dobremu wzajemnemu porozumiewaniu się mają szanse stać się kochającymi i twórczymi osobami w dorosłym życiu.

Rodzeństwo bez rywalizacji

Książka zawierająca praktyczne i życiowe przykłady, jak pomóc własnym dzieciom żyć w zgodzie, by samemu żyć godnie. Jej polską edycję wzbogaca suplement zawierający doświadczenia rodziców polskich.

 

 

LITERATURA  PEDAGOGICZNA  DLA  RODZICÓW  DOSTĘPNA W  SZKOLNEJ  BIBLIOTECE

 

  1. Kiedy rodzice się rozchodzą: Jak pomóc dzieciom? / Anne Charlish. – Bielsko-Biała : Terka, 2003.
  2. Bez stresu z dziećmi / Justyna Dąbrowska. – Warszawa : Jacek Santorski & CO, 1993.
  3. Rasizm i nietolerancja: nie! / Florence Duetheil. – Warszawa : Muchomor, 2005.
  4. Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły / Adele Faber i Elaine Mazlish. – Poznań : Media Rodzina, 2001.
  5. Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole / Adele Faber i Elaine Mazlish. – Poznań : Media Rodzina, 2002.
  6. Rodzeństwo bez rywalizacji : jak pomóc dzieciom żyć w zgodzie, by samemu żyć z godnością. / Adele Faber i Elaine  Mazlish. – Poznań : Media Rodzina, 2001.
  7. Toksyczni rodzice / Susan Forward. - Warszawa : Jacek Santorski & CO, 2000
  8. Asertywność / Terry Gillen. – Warszawa : „Petit”, 1997
  9. Wychowanie bez porażek / Thomas Gordon. – Warszawa :  „PAX”, 2007
  10. Rozwój dziecka. T. 1-2 / Elizabeth B. Hurlock. – Warszawa : Państw. Wydaw. Naukowe, 1985
  11. Z dzieckiem w świat wartości / Irena Koźmińska. – Warszawa : Świat Książki, 2007
  12. Stanowczo, łagodnie, bez lęku czyli 13 wykładów o asertywności / Maria Król-Fijewska. – Warszawa : „Intra”, 1992
  13. Przemoc: nie! / Dominique de Saint Mars. – Warszawa : Muchomor, 2005
  14. Bajki terapeutyczne dla dzieci  / Maria Molicka. - Poznań : Media Rodzina, 2001
  15. Rozwój moralny / Heliodor Muszyński . – Warszawa ; WSiP, 1983
  16. Siedem supełków : bajki, które pomagają wychowywać / Robert Myśliński. – Warszawa : Papilon, 2007
  17. Ja : wszystkim, którzy urodzili się bez instrukcji życia / Tadeusz Niwiński. – Łódź : „Ravi”, 2002
  18. Jak pomóc dziecku nie pić? / Alicja Pacewicz. – Warszawa : „Toret”, 1999
  19. Inicjacje literackie : problemy pierwszych kontaktów dziecka z książką  / Joanna Papuzińska. – Warszawa : WSiP, 1981
  20. Narkotyki przy tablicy / Marzena Pasek. – Warszawa : „Toret”, 2000
  21. Mały tyran / Irina Prekop. - Warszawa : Jacek Santorski & CO, 1993
  22. Młodszy wiek szkolny / Iwona Roszkiewicz. – Warszawa : Nasza Księgarnia, 1983
  23. Zły dotyk : nie! / Delphine Sauliere. – Warszawa : Muchomor, 2005
  24. Nastolatki i alkohol ; kiedy nie wystarczy powiedzieć „nie” / Roger E. Fogler. –Warszawa : Państw. Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, 1999
  25. I ty możesz mieć superdziecko / Dorota Zawadzka. – Warszawa : Wydawnictwo W.A.B, 2006
  26. Moje dziecko : jak mądrze kochać i dobrze wychowywać / Dorota Zawadzka. – Warszawa : Wydaw. Czarna Owca, 2009
  27. Rodzina i dziecko : praca zbiorowa / pod red. Marii Ziemskiej. – Warszawa : Państw. Wydaw. Naukowe, 1986
  28. Czym jest leworęczność i jak z nią żyć / Herman Josef Zoche. – Warszawa : Świat Książki, 2005

 

 

INTERNETOWE STRONY EDUKACYJNE DLA DZIECI

 www.ciufcia.pl

Ciufcia to szereg zabaw interaktywnych, których głównym zadaniem jest poprawa komunikacji między rodzicem i małym dzieckiem (2-6 lat). Każda z nich ma stanowić inspirację do rozmowy i wspólnej aktywności poza komputerem. Dodatkowo zabawy mają za zadanie wszechstronny rozwój dziecka – od umiejętności rozpoznawania liczb po zdolności interpersonalne.

 http://www.urwisy.pl/

Strona urwisy.pl przeznaczona jest dla dzieci klas II-V. Jest ona witryną internetową miesięcznika: „Mały Przewodnik Katolicki”. Znajdziesz tam wiele informacji jak zostać Urwisem Jezusa oraz jak dobrze spędzić czas by się nie nudzić. Wszystkie urwisy zapraszamy na naszą stronę.

 http://www.zimorodek.com

Harcerski Klub Ekologiczny "Zimorodek" powstał, aby służyć zuchom, harcerzom i instruktorom, jak i niezrzeszonej młodzieży i dzieciom w pozyskiwaniu wiedzy z zakresu ekologii i ochrony przyrody.

 www.pasterz.pl

Strona www.pasterz.pl to chrześcijański mini-portal dla dzieci. Oprócz informacji na temat chrześcijańskich multimediów, znajdują się tu biblijne gry, zabawy i opowieści przeznaczone dla Dzieci. Mamy nadzieję, że to, co stworzyliśmy, spodoba się Wam i stanie się dla Was zachętą do pogłębiania wiary i czytania Pisma Św.

 www.klubpancernika.pl

Na stronie www.klubancernika.pl dzieci mogą znaleźć wiele gier i elementów interaktywnych, zaś dorośli mogą zapoznać się z kompleksowymi informacjami na temat urządzeń zabezpieczających.

 http://www.reedukacja.prv.pl/

Strona adresowana jest do rodziców dzieci z trudnościami w czytaniu i pisaniu. Znajdują się tu też gry dydaktyczne typu memory, puzzle, labirynty, rozwijające logiczne myślenie, koncentrację uwagi, wyobraźnię przestrzenną.

 

 http://www.zyraffa.pl

Serwis rozrywkowo - edukacyjny. Konkursy, gry logiczne, gry sprawnościowe, krzyżówki, edytor plastyczny, galeria prac i wiele innych atrakcji.

http://www.basnie.republika.pl

Strona zawiera pełne teksty najpiękniejszych baśni Andesena, Perraulta i braci Grimm a także życiorysy baśniopisarzy, słowniczek pojęć związanych z baśniami, motywów baśniowych, galerię animowanych postaci z baśni a także zagadki, zadania i zabawy związane z baśniami.

 http://www.ewa.bicom.pl/dzieci/  

Chwile z poezją dla dzieci. Czasem warto zatrzymać się na chwilę ...z poezją

 www.junior.reporter.pl

 www.interklasa.pl

 

www.dyktanda.net

http://translatoor.pl/

Translatoor.pl to słownik internetowy, który w prosty, a przede wszystkim skuteczny sposób przetłumaczy zarówno polskie, jak i angielskie wyrazy. Internetowy słownik polsko-angielski i angielsko-polski.

 http://www.sloownik.pl/

Internetowy słownik wielojęzykowy. Nowoczesny mówiący multisłownik internetowy do tłumaczenia zwrotów z języka polskiego i na polski. Nawet, jeśli masz problemy z ortografią, nasz słownik Cię zrozumie!

 http://www.komendant.cal.pl/

Józef Piłsudski i jego czasy. Komendant, Naczelnik, Marszałek. Informacje o Józefie Piłsudskim.

 http://romanum.historicus.pl/

Strona o Starożytnym Rzymie. Jeżeli poszukujesz jakiejś informacji z pewnością ją tu znajdziesz. Imperium Romanum - Starożytny Rzym - Historia Imperium Rzymskiego.

 http://dzieci.mos.gov.pl

Biuro Edukacji Ekologicznej i Komunikacji Społecznej serdecznie zaprasza wszystkie dzieci do odwiedzenia strony internetowej przygotowanej z myślą o nich. Wierzymy, iż znajdziecie tam różnego rodzaju interaktywne gry, quizy, puzzle, które w atrakcyjny sposób będą Was bawić i budzić zainteresowanie ochroną środowiska.

 Źródło: Biblioteka w szkole, Internet


MATERIAŁY DLA NAUCZYCIELI

 

SCENARIUSZ   WIDOWISKA OPARTEGO NA BAŚNI BOLESŁAWA  LEŚMIANA „RYBAK  I  GENIUSZ”

 

Osoby:  Rybak  - biedny mężczyzna, utrzymuje żonę i 4 dzieci

  Geniusz – potężny czarodziej z tradycji Wschod

  Sułtan – władca wielkiego i bogatego państwa

 Wezyr – najważniejsza osoba po sułtanie

Kucharz –  nadworny kucharz

 Zjawa – piękna kobieta, później potwór

 Król Wysp Hebanowych

 Statyści: Niewolnica– dziewczyna z liściem palmowym do wachlowania

 Murzyn – sługa nakrywający do stołu

 Nagrane głosy: Głosy ryb –  głosy czterech dziewcząt

 Rekwizyty: - sieć ( podbierak do ryb),  szkatuła z pieczęcią, liść palmowy, koszyk na ryby, cztery ryby w kolorze: białym , czerwonym, żółtym i niebieskim,  jedna ryba czarna, grill żeliwny i patelnia, drewniany widelec, sznur z pętlą, topór, worek wypełniony i obciążony kamieniem, rękawice ogrodnicze, flakonik  z trucizną, woreczek z dukatami, gałązki: mirtowa i dębowa, wieniec z różi inne.

 

Scena  I

Narrator:

 Był pewien rybak ubogi i pracowity. Miał żonę i czworo dzieci. Mieszkał w nędznej chałupie i co dzień chodził na połów ryb nad morze.

Rybak:

 

 

 

                 Dziwny rybak ze mnie,

 

                 Żal się, Panie Boże!

 

                 Cztery razy tylko

 

                  Sieć zarzucam w morze.

 

 

 

                 Cztery razy w morzu

 

                 Szczęścia chcę próbować,

 

                 Bo tylko do czterech

 

                  Potrafię rachować.

Zrywa się wiatr , słychać szum fal. Rybak zarzuca  sieć do wody i wyciąga ją. Powtarza czynność trzy razy, ale na próżno. Siada na piasku i kryje twarz w dłoniach.

Rybak:

Nie szczęści mi się dzisiaj! Dzieci w domu na obiad czekają, a ja dotąd ani jednej ryby nie złowiłem! Boże, pobłogosław moją sieć i rozkaż rybom, aby się w  niej zgromadziły!

 

 

 

Wzdycha głęboko , zarzuca sieć  i próbuje ją wyciągnąć na brzeg,  ale ma z tym trudności, bo sieć tym razem jest bardzo ciężka. Sapie, dyszy, szarpie za pałąk, aż wreszcie udaje mu się. Na dnie sieci widoczna szkatułka miedziana. Rybak wyciąga ją, zrywa pieczęć, otwiera . Z wnętrza szkatułki zaczyna wydobywać się mgła, z której wyłania się Geniusz.

 

Rybak

 

Witaj! Jakże się spało na dnie szkatułki?

 

Geniusz:

-         Spałem na dnie szkatułki  trzy wieki!  Po raz pierwszy od trzystu lat oglądam słońce, drzewa, ptaki, ale ty patrzysz na te cuda po raz ostatni, gdyż dziś jeszcze muszę cię uśmiercić!

 

Rybak:

Za co? Przecież cię uratowałem. Tak chcesz mi się odwdzięczyć?

 

 Geniusz:

 

Musisz umrzeć za chwil kilka. Przez wdzięczność, pozwalam ci tylko wybrać rodzaj śmierci. Mów więc szczerze, jaką śmierć wolisz: przez utopienie, przez powieszenie, przez zaduszenie, przez otrucie czy też przez rozpłatanie głowy?

 

Rybak:

 

Wolę żyć tak, jak dotąd żyłem: w nędzy i w biedzie, byle zawsze widzieć słońce i drzewa, i kwiaty.

 

 Geniusz:

 Nie nadużywaj mojej cierpliwości!

 

Rybak:

Widzę , że śmierci nie uniknę, ale niech się dowiem przynajmniej, dlaczego i za co umieram?

 

Geniusz:

 Dobrze! Zrobię dla ciebie ustępstwo. Posłuchaj mojej dziwnej opowieści!

 

 Rybak siada, geniusz również i nachylając się  do ucha rybaka zaczyna mu opowiadać. Przed sceną pojawia się narrator.

 

 Narrator:

 

I geniusz  opowiedział rybakowi o czasach  sięgających panowania króla Salomona. Na drzewach rosły wówczas książki, które czytały uczone ptaki przewracając kartki dziobami. W lasach żyły mądre słonie, co zamiast trąb miały ruchome lunety i z gwiazd potrafiły wyczytać przyszłość.

 

Król Salomon przeczytał wszystkie księgi i poznał wszystkie czary.

 

Rozumiał język zwierząt i ptaków. Czarnoksiężnicy i geniusze byli mu posłuszni. Jeden tylko był zbyt hardy i dumny. Jeden tylko się zbuntował przeciw jego władzy i odmówił mu posłuszeństwa. Nazywał się Sakar.

 

 Geniusz:

 To byłem ja! Za karę Salomon  uwięził mnie w szkatule, którą wrzucono na dno morza. Z roku na rok czekałem na wybawiciela, ale na próżno. Wreszcie zniecierpliwiony przysiągłem sobie, że jeśli teraz  mnie ktoś wyratuje, uśmiercę go.

 

Rybak:

 Twoja opowieść była niezwykła, ale jednego nie rozumiem! Jak ty, taki ogromny geniusz , mogłeś się zmieścić w tak małej szkatule?

 Geniusz  znika w oparach mgły , a następnie słychać  jego głos z dna szkatuły.

 

Geniusz:

 

Podejdź bliżej niedowiarku, i przekonaj się naocznie o prawdzie słów moich.

 Rybak podchodzi do szkatuły i przygląda się uważnie.

 

Rybak:

 Przyglądam ci się uważnie i dziwuję niezmiernie.

Nagłym ruchem rybak zatrzaskuje  wieko szkatuły

i opieczętowuje ją.

 

Geniusz:

 Rybaku! Otwórz szkatułę ,a przysięgam, że  uczynię cię bogatym!

 Rybak:

 Nie ufam  twoim przysięgom!

 Geniusz:

 Wiedz o tym, że geniusze zawsze dotrzymują słowa!

 Rybak:

 Przysięgnij na potężne imię króla Salomona, że nie pozbawisz mnie życia,  wówczas ci uwierzę!

 Geniusz:

 Przysięgam ci na króla Salomona!

Rybak zdejmuje pieczęć i uwalnia geniusza. Z mgły wyłania się jego postać. Geniusz  pospiesznie nogą  strąca do morza miedzianą szkatułę.

 Toń podła szkatuło! Nikt już nie uwięzi mnie w twym wnętrzu!

A ty, rybaku, nie bój się. Przysporzę ci bogactw, o jakich nie śniłeś!.

 Słuchaj mnie tedy uważnie i zapamiętaj każde moje słowo. Idź brzegiem morza, dopóty...

 Słowa geniusza zagłusza muzyka, kurtyna opada.

 

 Narrator:

 Rybak wysłuchał słów geniusza, a następnie poszedł brzegiem morza. Dotarł do różowej skały, później do czterech wzgórz, na których rosły drzewa hebanowe.

 Pomiędzy nimi znajdowało się tajemnicze jezioro, na którego środku rosły cztery lilie wodne. Woda  zaś tego jeziora była czarno-złota i tak piękna,

 że rybak nie mógł od niego oderwać oczu. Wreszcie zarzucił sieć, a gdy ją wyciągnął, zobaczył na jej dnie cztery ryby: białą, czerwoną, niebieską i żółtą. Wydawało  mu się , że śni. Chciał jeszcze raz  zarzucić sieć, ale przypomniał sobie przestrogę geniusza. Tylko raz na dzień mógł sieć zarzucać, inaczej czekała  go śmierć nieunikniona. Postanowił zanieść ryby do pałacu sułtana.

 

                   Scena II

W pałacu sułtana ruch przedobiedni. Murzyn nakrywa do stołu, ustawia złote misy i puchary oraz srebrne tace. Sułtan leży wsparty na łokciu pod baldachimem łoża. Niewolnica wachluje go ogromnym liściem palmy. Sułtan klaszcze w dłonie i woła:

 Sułtan:

Kucharzu!

Wbiega kucharz, zwija się w pokłonach. Sułtan mlaska językiem, przymyka oczy i rzecze:

Powiedz mi , co będzie dzisiaj na obiad!

Kucharz prostuje się, krzyżuje na piersiach ręce i z namaszczeniem zaczyna wyliczać:

Kucharz:

Obiad dzisiejszy  składa się z tysiąca potraw: zupy z pelikanów, pieczeni ze śledziony hipopotama, , jajecznicy ze strusich jaj ze szczypiorkiem, pasztetu z wątróbek łabędzich, kolibrów z rożna...

 Sułtan na każde  wymienione danie krzywi się, wyraża dezaprobatę. Wreszcie przerywa, krzyczy:

 

Sułtan:

 Przestań!  Mam dzisiaj ochotę na ryby! Powiedz mi tedy od razu, jakie ryby podasz do stołu?

 Na twarzy kucharza przerażenie, chwieje się  i jąkając się odpowiada:

 Kucharz:

Żadnych ryb dzisiaj nie przyrządziłem, ( sułtan zrywa się z łoża , rozgniewany) ale nie mooooja to wina, jennoooo nieszczęśliweeeego zbiegu okoliczności. Na całym targu nie było ani jednej ryby!( sułtan siada).

 

 

 

Sułtan:

 

 

 

 

 

Widzę , żeś rzeczywiście nie zawinił, więc cię nie ukarzę! Ale oddałbym pół królestwa za jedną małą rybkę, smażoną na wonnym , świeżym maśle!

 

 

 

Sułtan smuci się. Niewolnica przestaje go wachlować, zapada uroczyste milczenie.

 

Zostaje ono zakłócone wejściem wielkiego wezyra.

 

 

 

 

 

Wezyr:

 

 

 

O Najwyższy, jakiś rybak śmie domagać się , by stanąć przed twoim obliczem!

 

 

 

Sułtan rozpogadza się i gestem nakazuje wprowadzić intruza.

 

 

 

Sułtan:

 

 

 

Co mi przynosisz?

 

 

 

Rybak(pokazując koszyk):

 

 

 

Przynoszę ryby!

 

 

 

Sułtan wyjmuje po kolei każdą rybę, przygląda się jej, dziwi, podaje rybakowi kiesę mówiąc:

 

 

 

Sułtan:

 

 

 

Przynoś mi co dzień takie ryby, a co dzień dostaniesz sto dukatów!

 

 

 

Uradowany rybak oddala się bijąc pokłony. Sułtan wzywa kucharza, a gdy ten się pojawia mówi:

 

 

 

Usmaż mi te ryby na wonnym maśle i podaj je do stołu!

 

 

 

Kucharz biegnie do kuchni i zabiera się do przyrządzania ryb. Sułtan układa się wygodnie na łożu trwając w oczekiwaniu. Muzyka. Kucharz stawia na ogniu patelnię, rzuca na nią masło, kładzie na nią ryby. Sułtan wzdycha i przewraca się na drugi bok. Kucharz próbuje odwrócić ryby. W tym momencie  ściana kuchni się  rozsuwa i z otworu wyłania się postać pięknej kobiety. Ma na sobie powłóczysty strój, złocony i haftowany. W uszach błyszczą kolczyki w kształcie wielkich półksiężyców. Na piersiach naszyjnik z pereł. Nagie ramiona przybrane w bransolety. W ręku trzyma gałąź mirtową. Nie spojrzawszy na kucharza zbliża się do patelni, dotyka  każdej ryby gałęzią mirtową i rzecze:

 

 

 

Zjawa:

 

              Ryby żółte, ryby białe

 

              I niebieskie , i czerwone,

 

              Czyli chcecie żyć na chwałę

 

             Tego, co ma z róż koronę?

 

 

 

Z głośnika dochodzą głosy ryb, które wołają chórem:

 

 

 

Głosy ryb:

 

 

 

-         Choćby nas przez życie całe

 

Krwawy los na ogniu morzył,

 

Będziem żyły wciąż na chwałę

 

Tylko tego, kto nas stworzył!

 

 

 

Zjawa dobiega do ognia i chwyciwszy gniewnie patelnię wrzuca ryby do ognia, a sama  znika w otworze ściany. Szczelina zamyka się..

 

Kucharz, który przez cały ten czas stał osłupiały, z otwartą gębą i tylko mrugał oczyma , teraz biegnie do ognia próbując ratować ryby, ale wyciąga spalone. Załamuje dłonie i woła:

 

 

 

Kucharz:

 

 

 

Co ja teraz pocznę , nieszczęśliwy! Sułtan mię chyba zabije nie dostawszy ryb na obiad! Nie uwierzy mi, gdy opowiem, co się stało. Pomyśli, że łżę, jak z nut!

 

Pójdę do wezyra, może on uratuje mnie przed gniewem sułtana!

 

 

 

Pospiesznie oddala się.

 

 

 

Narrator:

 

 

 

Nazajutrz rybak znów przyniósł do pałacu cztery ryby i dostał za nie 100 dukatów. Tym razem sam wezyr zabrał się do przyrządzania ryb, ale sytuacja się powtórzyła. Pobiegł więc wezyr do sułtana i opowiedział mu wszystko, co się w kuchni wydarzyło. Gdy trzeciego dnia rybak zjawił się w pałacu sułtan tylko na to czekał. Zabrał ryby, udał się do kuchni wraz z wezyrem i zamknął drzwi na klucz. Wziął się do smażenia  się  ryb. Kiedy ryby z jednej strony  już  się podsmażyły , sułtan chciał je odwrócić i nagle...

 

 

 

Słychać ogromny grzmot, ściana się rozstępuje i pojawia się straszny potwór

 

 z dębową gałęzią w ręku. Na głowie ma wieniec z róż. Oczy zdają się być ślepe. Krokiem sztywnym i ociężałym podchodzi do ryb, dotyka ich po kolei dębową gałęzią i rzecze głosem głuchym, bezbarwnym i jednostajnym:

 

 

 

Zjawa/Potwór

 

 

 

     O ryby, o ryby! W nocy i z rana

 

Śnią się wam dawne, człowiecze twarze!

 

Uznajcie we mnie bożka i pana

 

I czyńcie wszystko, co wam rozkażę

 

 

 

Sto dni przeminie, a potem dwieście,

 

A potem - tysiąc i dwa tysiące,

 

Lecz nikt nie zgadnie, czym wy jesteście

 

I czym są cztery lilie kwitnące.

 

 

 

Słychać z głośnika głosy ryb:

 

 

 

Głosy ryb:

 

 

 

     Choć w ogniu cztery spalą się baśnie,

 

Choć dola nasza w mroku ukryta,

 

Wiedz, zły potworze, iż teraz właśnie

 

Ktoś o nas bajkę cudowną czyta.

 

 

 

Czyta i czyta, aż wszystko zgadnie

 

I na ratunek ku nam pospieszy,

 

I wówczas kara na ciebie spadnie,

 

I śmierć twa wszystkie ryby ucieszy!

 

 

 

Potwór chwyta gniewnie patelnię, wrzuca ryby do ognia i znika w ciemnym wnętrzu ściany. Sułtan i wezyr, podobnie jak wcześniej kucharz stoją osłupiali ze zdziwienia. Ochłonąwszy, sułtan zwraca się do wezyra:

 

 

 

Sułtan:

 

 

 

  Poślij kogo po tego rybaka!

 

 

 

 Wezyr oddala się pospiesznie. Sułtan na stronie:

 

 

 

 Domyślam się, że te ryby są zaklęte i czekają na kogoś , kto by je uratował.

 

 

 

Wpada rybak, a za nim wezyr.

 

 

 

Sułtan:

 

 

 

Gdzie łowisz te ryby cudowne, które co dzień przynosisz mi do pałacu?

 

 

 

Rybak:

 

 

 

Łowię je w jeziorze czarno-złotym, na którym kołyszą się cztery fale i kwitną cztery lilie.

 

 

 

Sułtan:

 

 

 

Muszę zbadać tajemnicę czarno-złotego jeziora! Dziś jeszcze wyruszę w drogę, bo niecierpliwość i ciekawość nie pozwalają mi zwlekać.

 

 

 

Narrator:

 

 

 

Na rozkaz wezyra 100 konnych rycerzy stanęło przed pałacem . Sułtan przypasał miecz i dosiadł białego rumaka. Po czym dał znak ręką, aby ruszono w drogę. Wkrótce jeźdźcy zbliżyli się do morza i jechali jego brzegiem. Dotarli do różowej skały, a następnie ujrzeli cztery wzgórza , pomiędzy którymi lśniła tafla pięknego jeziora. Dalej sułtan pojechał sam, bo twierdził, że tylko człowiek samotny jest w stanie zbliżyć się do tajemnicy. Dotarł do jeziora i przyjrzał się jego toni. Jezioro roiło się od kolorowych ryb. Kiedy z trudem oderwał od nich oczy , ujrzał pod czwartym wzgórzem wspaniały ogród, w środku którego stał pałac z białego marmuru. Wszedł do środka, minął 100 komnat i nikogo nie znalazł. Nagle usłyszał czyjeś jęki.

 

 

 

 

 

              

 

                  Scena III

 

 

 

Tron na środku komnaty . Na tronie siedzi młodzieniec w płaszczu gronostajowym i zawodzi:

 

 

 

Król Wysp Hebanowych:

 

 

 

O losie niemiłosierny! Czemuś mnie skazał na te nieludzkie cierpienia! Wszak byłem niegdyś królem, dziś jestem na pół człowiekiem. Nie znałem dawniej bólu, dziś co dzień moje rany się odnawiają, aby krwią świeżą ociekać! Któż

 

 z ludzi znosił takie jak ja męczarnie? O jezioro czarno-złote, gdzież twoje pałace? O ryby, gdzież się podział wasz król?

 

 

 

Sułtan zbliża się.

 

 

 

 

 

Sułtan:

 

 

 

Nie lękaj się, bo jestem człowiekiem dobrym. Jęki  twoje wzruszyły mnie do głębi serca, choć nie znam twojego losu. Jestem sułtanem i władam potężnym państwem . Może moja potęga potrafi złamać czary, które cię opętały.

 

 

 

Król Wysp Hebanowych:

 

 

 

Przepraszam, że nie wstaję z tronu. Nie mogę jednak tego uczynić.!

 

 

 

Król  uchyla  rąbek gronostajowego płaszcza. Zamiast nóg widać czarny marmur .

 

 

 

Po raz pierwszy od lat tylu widzę człowieka, który przeniknął do wnętrza zaklętego pałacu. Wątpię jednak, czy potrafisz zniszczyć czary, które przykuły mnie do tronu.

 

 

 

Sułtan:

 

 

 

Biedny młodzieńcze! Myślę, że potrafię cię uratować. Muszę jednak  poznać

 

twoją historię.

 

 

 

 

 

 

 

Król Wysp Hebanowych:

 

 

 

Opowiem ci ją. Ale jest to historia tak długa, że już się nie pomieści w tej baśni, która nosi tytuł „Rybak i geniusz”. Musimy ją odłożyć do następnej:

 

 

 

Na scenie pojawiają się pozostali aktorzy. Wszyscy razem:

 

 

 

„OPOWIEŚCI KRÓLA WYSP HEBANOWYCH”

 

 

 

Narrator:

 

Zapraszamy na nią za rok!

 

 

 

Wszyscy kłaniają się.

 

 

 

                                                     Opracowała: Mirosława Kalinowska

                                                                        nauczycielka z ZSP

                                                                       im. W. Gombrowicza we Wsoli

 

 

 

 

Scenariusz przedstawienia opartego na motywach baśni B. Leśmiana

                   „Ali – Baba i czterdziestu zbójców”

 

Scena I

 

 

Kassim :

Jestem Kassim. Ożeniłem się z  Aminą , córką  słynnego  kupca. Po ślubie  zamieszkałem w  olbrzymim pałacu w  środku miasta.

Ali-Baba:

Idzie przez srodek widowni i woła z daleka:

Bracie, bracie kochany!

Kassim:

(drwiąco)

A to mój brat Ali- Baba. Wziął za żonę ubogą  Zobeidę, córkę sąsiada.

Ali-Baba:

Przychodzę wraz z moją żoną  Zobeidą, aby ci powinszować bogatego ożenku i życzyć szczęścia!

Kassim:

(urągliwie)

Chodzisz w łachmanach, masz minę nędzarza. Jak śmiesz mnie nazywać bratem?

Ali Baba:

(zdziwiony)

Kassimie , bracie rodzony! Czy ci się rozum pomieszał? Przecież nie chcę od ciebie  dukatów, lecz przychodzę z życzeniami.

( ze śmiechem)

Powinieneś szanować i cenić moje łachmany za to, że są dla mnie przyjazne i tak opiekuńczo przylegają do mego ciała.

Kassim (udobruchany śmiechem):

No, dobrze już, dobrze. Możesz mnie odwiedzać, ale rzadko i tylko wieczorem. Nie chcę, aby ktokolwiek widział , że taki nędzarz odwiedza mnie w moim pałacu. A teraz już idź, bo mam bogatych gości. Odwiedzisz mnie kiedy indziej.

Ali-Baba i Zobeida kłaniają się Kassimowi i wychodzą.

 

 

Scena II

 

Ali-Baba

(idzie przez las z  siekierką, wesoło pogwizdując , siada pod skałą)

Odpocznę sobie w cieniu tej skały.

Rozgląda się  dookoła.

Żaden pałac nie jest tak piękny, jak las. W lesie kryją się najpiękniejsze bajki. Czają się w gęstych krzewach, szumią w rozchwianych gałęziach.

( z przejęciem)

Chciałbym, żeby mnie w lesie zaskoczyła niespodziewana bajka! Niech będzie straszna

i groźna, byleby była ciekawa i piękna.

(Tętent kopyt, szum w gęstwinie, chrzęst. Ali-Baba przypada uchem do ziemi i chowa się za drzewo. Nadjeżdżają zbójcy. Słychać liczne głosy: -Jest nas czterdziestu!...Jest nas czterdziestu!....Jest nas czterdziestu!)

Kapitan zbójców:

Czy wszyscy jesteście? Żadnego z was nie brak?

Zbójca Alof i zbójca Achmed

Jest nas czterdziestu wraz z tobą! Żadnego nie brak.

Kapitan zbójców(zbliżając  się do skały, grzmiącym głosem):

Jest tu brama w skale

I są czary w bramie!

Ku swej własnej chwale

Otwórz się, Sezamie!

Skała otwiera się . W środku widać niezmierzone bogactwa. Zbójcy wciągają do środka worki z  nowym łupem. Słychać odgłosy wysypywania  dukatów. Za chwilę zbójcy wychodzą z pustymi workami. Brama natychmiast się zamyka.

Kapitan zbójców:

Czy gotowi jesteście do nowych grabieży, do nowych napadów i do nowych czynów krwiożerczych?

Głosy zbójców, wtóruje im zbójca obok kapitana:

Zbójca Achmed:

Jesteśmy gotowi!...Jesteśmy gotowi!...Jesteśmy gotowi!

Kapitan podnosi dłoń, pokazuje gestem drogę na wprost i opuszcza  scenę. Słychać oddalający się tętent kopyt końskich. Ali- Baba wyskakuje z kryjówki, podbiega do skały dotyka jej i wypowiada magiczne zaklęcie:

Ali – Baba:

Jest tu brama w skale

I są czary w bramie!

Ku swej własnej chwale

Otwórz się , Sezamie!

Sezam otwiera się i Ali- Baba staje oczarowany tym, co zobaczył. Klęka i przesypuje w dłoniach złoto i kosztowności westchnienia zachwytu Po ocknięciu się ładuje do woreczków dukaty i wychodzi z jaskini. Wymawia zaklęcie. Sezam się zamyka. Ali- Baba rozgląda się czujnie, maskuje worki i rusza do domu.

W domu Ali-Baby.

Zobeida krząta się przy kuchni, a gdy wchodzi Ali- Baba z workami rzuca na niego spojrzenie i mówi:

Zobeida:

Pewno kartofle w workach przyniosłeś? To dobrze , bo mi właśnie zabrakło.

Ali- Baba stoi i tylko się uśmiecha , nic nie mówiąc, tylko potrząsając workami.

Zobeida:

Czemu się tak uśmiechasz, jakbyś miał worki pełne dukatów, a nie kartofli?

Ali Baba wysypuje dukaty. Zobeida klaszcze w dłonie z zachwytu.

Zobeida:

Skąd wziąłeś tyle dukatów?

Ali Baba na ucho opowiada  żonie całą historię, schodząc ze sceny. W tle muzyka.

 

 

 

Scena III

 

Pałac Kassima. W środku odpoczywa jego żona, Amina. Służąca Morgana zpowiada Zobeidę. Słychać walenie do drzwi

Morgana:

Pani! Jakaś żebraczka dobija się do wrót pałacu.

Amina:

Żebraczka? Wprowadź.

 Zobeida wchodzi, bijąc pokłony.

A, to moja szwagierka, Zobeida.

Do Zobeidy:

Co cię tu sprowadza?

Zobeida:

Amino! Chciałabym pożyczyć od ciebie garnca.

Amina:

To dziwne, że tak późną porą przychodzisz po garniec. Śpieszno ci widać i pilno. Czy coś się za tym kryje?

Zobeida: Och , Amino , wiesz,  że nie potrafię ci skłamać. Potrzebuje zmierzyć , ile garnców złotych dukatów przyniósł mi mój mąż. Ale nikomu o tym nie mów. Nawet Kassimowi.

Amina:

Złotych dukatów? A skądże on je wziął?

Zobeida:

Przypadkowo odkrył kryjówkę zbójców i zabrał im trochę zrabowanych dukatów.

Amina:

Wiesz, gdzie to jest?

Zobeida:

Wiem i nawet ci powiem ale obiecaj , że nikomu ani słowa. Ani słowa …

Amina:

Obiecuję, obiecuję…

Zobeida szepcze  do Aminy. Wchodzi Kassim.

Zobeida zrywa się i żegna. Wybiega.

Amina:

Poczekaj, zapomniałaś garnca!

Kassim:

 Z zaciekawieniem.

Jakiego garnca?

Amina:

(plotkarsko)

Wyobraź sobie, że twój brat Ali Baba odnalazł skarb zbójców, a Zobeida chciała go mierzyć

garncem. I ja wiem , gdzie ten skarb się znajduje. Wszystko ci opowiem, ale obiecaj, że gdy pójdziesz po złote dukaty, będziesz ostrożny, bo w każdej chwili mogą wrócić zbójcy.

Kassim:

Obiecuję, obiecuję…

 

 

Scena IV

 

 

Kassim stoi przed skałą. Wypowiada  słowa zaklęcia. Sezam otwiera się i Kassim zachwycony  bogactwami zbiera je pełnymi garściami do worków. Wyciąga je, staje przed skarbcem i próbuje go zamknąć.

Kassim:

Jest tu brama w skale

I są czary w bramie

Ku swej własnej chwale

Zamknij się …zamknij się…

Kassim milknie, trwoży się , bo zapomniał zaklęcia. Wreszcie uderza się ręką w czoło z radością i krzyczy:

Kassim:

Już wiem! Ta skała nazywa się Rezam!

Wypowiada zaklęcie.

Jest tu brama w skale

I są czary w bramie!

Ku swej własnej chwale

Zamknij się, Rezamie!

Nic się nie dzieje.

Kezamie? Sezamie? Nezamie?

Zrezygnowany.

Zostawię otwarte.

Ciągnie wory. Słychać tętent kopyt końskich. Zbójcy wpadaja do Sezamu. Kassim rzuca się do ucieczki, zostaje ugodzony mieczem. Zbójcy ciągną trupa w krzaki.

Kapitan zbójców:

(groźnie)

Panowie zbójcy! Nie wiem , jak ten człowiek dowiedział się o istnieniu Sezamu. Zapewne, ukryty w krzakach, podsłuchał nas i być może przekazał komuś naszą tajemnicę. Niedługo ktoś znajdzie jego zwłoki. Dlatego trzeba jechać do miasta i przy okazji pogrzebu czegoś się dowiedzieć. Alofie!

Alof:

Tak, kapitanie.

Kapitan zbójców:

Ty najlepiej sobie poradzisz. Masz w mieście znajomych kupców, u których możesz się zatrzymać. Gdy znajdziesz naszego wroga, oznacz jego domostwo i daj nam znać, bo dopóki żyje on i jego rodzina, nasze skarby nie są bezpieczne.

 

Scena V

 

Pałac Kassima. Do komnaty wpada zrozpaczona służąca Morgana.

Morgana:

Pani! Mam straszne wieści. Ali –Baba znalazł w górach poćwiartowane zwłoki pana! Przywiózł je na mułach do pałacu!

Ali- Baba wciąga zwłoki do komnaty . Amina upada na nie i zawodzi:

Amina:

O mój panie, o mój najdroższy Kassimie! Czemu wysłałam cię do tej jaskni? Po co mówiłam ci o dukatach! Co ja pocznę bez ciebie?

Ali Baba:

Nie krzycz, Amino. Nie obwiniaj się. Spotkałem  Kassima, gdy jechał do groty. Uprzedzałem, że zbójcy mogą powrócić, ale mnie nie słuchał. Zajmę się wszystkim, aby uchronić nas od podejrzeń ludzkich i upozorować naturalny zgon. Morgano!

Morgana:

Słucham , panie!

Ali -Baba:

Pójdziesz do aptekarza i najpierw poprosisz go o pigułki dla beznadziejnie chorych. Oczywiście oznajmisz mu ,że tym beznadziejnie chorym jest twój pan, Kassim. Jutro podążysz do apteki znowu i zakupisz lekarstwo dla konających. Trzeciego dnia będzie można ogłosić, że mój brat umarł. W tym czasie  przygotujemy jego zwłoki do pogrzebu. To uchroni nas od niewygodnych pytań.

Amina:

(przez łzy ) 

Jesteś bardzo mądrym człowiekiem, Ali Babo. Pragnę, abyś po pogrzebie wraz ze swoją żoną zamieszkał w moim pałacu. Jego przepych i wasze dukaty zapewnią nam dostanie życie do końca naszych dni, a ja będę się czuła bezpieczna.

Ali Baba:

Dobrze, Amino.

 

 

Scena VI

Zbójcy kłócą  się pod pałacem Kassima. Noc. Scenicznym szeptem.

Kapitan zbójców:

Już po raz drugi zostałem wyprowadzony w pole. Najpierw Alof  oznaczył dom wroga kredą, a gdy tu szliśmy, okazało się, że wszystkie  domy w okolicy są tak oznaczone. Później Achmed oznaczył dom wroga czerwonym ołówkiem, a znak ten znalazł się na wielu domach. Macie teraz słuchać , co wam rozkazuję, i wypełnić wszystko tak, jak każę, bo inaczej zapłacicie głowami. Teraz ukryjecie się w zakupionych miechach skórzanych na oliwę, przytroczonych do mułów. Ja będę udawał handlarza oliwą, zgolę brodę i udam się do pałacu. Poproszę o nocleg, a że zwyczaj perski nakazuje każdemu udzielić gościny, wpuszczą mnie na pewno, a muły z miecha  wprowadzą  na podwórze . W nocy, na mój znak, wedrzecie się do pałacu i zamordujecie wszystkich.

Zbójcy i kapitan oddalają się. Pojawia się Ali Baba. Siada na sofie i odpoczywa wsparty na łokciu. Wchodzi Morgana.

Morgana:

Panie! Jakiś handlarz prosi o nocleg. Wygląda jednak dość podejrzanie.

Ali Baba:

Nasz obyczaj każe przyjąć każdego podróżnego. Nie obawiaj się niepotrzebnie. Lepiej pójdź

 i nagotuj rosołu dla gościa, ale przedtem przyprowadź go tutaj.

Morgana:

Tak, panie.

Oddala się i wprowadza kapitana zbójców . Kapitan wygląda zupełnie inaczej, niż przedtem.

Ali- Baba:

Witaj wędrowcze. Czego sobie życzysz?

Kapitan zbójców:

Idę z dalekiej krainy , nie odmów mi gościny. Jutro z  rana co żywo na targ pójdę z oliwą ,a dziś noc już zapada, wicher szumi i gada, strachy chodzą po borze, a zmory po jeziorze. Wszakże jesteś bogaty, wpuść mnie do swej komnaty.

Ali- Baba:

Oczywiście, że udzielę ci gościny. Siadaj tu ze mną. Morgano!

Morgana:

Jestem, panie! (wnosi półmisek z jedzeniem)

Ali –Baba:

Jutro rano będę zażywał kąpieli w rzece, więc jeszcze dziś ugotuj mi pysznego rosołu, żebym mógł po kąpieli go wypić. A później przyjdź, by tańcem zabawić mojego gościa.

Morgana:

Dobrze, panie(wychodzi).

Ali – Baba:

(zwracając się do kupca)

Opowiadaj drogi gościu o swoich podróżach, bo zapewne wiele krajów zwiedziłeś, dużo cudów i dziwów widziałeś.

Ali- Baba rozmawia z  handlarzem/kapitanem zbójców w komnacie, z drugiej strony Morgana przyrządza rosół.

 

Morgana:

Nie mogę  po ciemku gotować rosołu, a w całym domu nie ma kropli oliwy. Jest

wieczór i wszystkie sklepy są już zamknięte. Pójdę na podwórze i zaczerpnę oliwy z miechów skórzanych, a mój pan zapłaci handlarzowi za nie później.

Morgana oddala się na podwórze, podchodzi do miechów  skórzanych z naczyniem na oliwę.

Gdy jest już blisko, słyszy głos zbójcy Achmeda:

Zbójca Achmed:

(szeptem)

Czy już czas?

Morgana odskakuje przestraszona, ale się opamiętuje, odpowiada:

Morgana:

Nie, jeszcze nie.

Podchodzi do drugiego , sytuacja się powtarza.

Głos zbójcy Alofa.

Morgana:

Nie, jeszcze nie.

Podchodzi do kolejnych, wreszcie z jednego miecha nabiera oliwy, schodzi ze sceny.

Ali-Baba i gość przesiadają się na główne siedzenie. Dołącza do nich Seffal. W takt muzyki wchodzi Morgana pięknie ubrana.

Morgana:

( do Ali- Baby)

Czy pozwolisz mi,  pani, zatańczyć przed gościm mój najpiękniejszy taniec z mieczem?

Ali-Baba:

Tańcz! Taniec twój na pewno rozweseli mojego gościa.

Morgana zaczyna tańczyć ,wiruje w tancu, w trakcie tańca nagle wbija miecz w serce kapitana zbójcow, który z jękiem pada martwy.

Ali- Baba:

(z przerażeniem , krzycząc)

Cóżeś uczyniła? Jak mogłaś zabić mojego gościa?

Morgana wyjmuje nóż ukryty na piersiach zbójnika, pokazuje go Ali-Babie i mówi:

Morgana:

Nie był to ani gość, ani przyjaciel, ale ten sam zbójca, który nakazał oznaczyć nasz dom, najpierw kredą , a później czerwonym ołówkiem. Domyśliłam się podstępu i takie same znaki uczyniłam na innych domach. Dzięki temu uniknęliśmy zagłady.

Ali-Baba:

Ale skąd wiedziałaś, że to on dzisiaj zaszedł w nasze progi?

Morgana:

Zabrakło mi oliwy, więc żeby tobie nie przeszkadzać, poszłam na podwórze i chciałam zaczerpnąć jej  zaczerpnąć  z miechów  handlarza. Zapłaciłbyś za nią jutro rano. Ale gdy zbliżyłam się do miechów usłyszałam dziwne szepty. Zorientowałam się, że w miechach siedzą zbójnicy, tylko w ostatnim była oliwa. Zabrałam jej dużo i zagotowałam. Wrzącą oliwą uśmierciłam wszystkich zbójników. Pozostał ten tutaj do zgładzenia.

Ali-Baba:

Morgano! Uratowałaś mi życie. Nie tylko moje, ale i  całej rodziny. Chcę cię za to wynagrodzić. Zostaniesz żoną mojego siostrzeńca, Seffala. Dam wam bogactwa wszelkie, gdyż mam ich pod dostatkiem.

Seffal:

Wuju! Taniec Morgany i jej mądrość oczarowaly mnie tak bardzo, ze będę szczęśliwy , jeśli zostanie moją żoną.

Zakończenie – zaślubiny. Radość wszystkich, wiwaty, sztuczne ognie w podkładzie dźwiękowym.

                                                                                                                               OPRACOWANIE:

                                                                                                                               Mirosława Kalinowska